Dzień 3

Logistyka i zapasy: Szykuję się na wyjazd.

Mimo że przeziębienie nie odpuszcza, praca przy zaopatrzeniu wre.

Żeby na trasie nie kusiły mnie parkingowe hot-dogi, dziś przygotowałem konkretne zapasy:

8 słoików mocy: Moja baza na trasę – karkówka z pieczarkami i cukinią. Wszystko smażone osobno na oleju kokosowym, żeby zachować najlepsze wartości i smak. Gotowe do szybkiego podgrzania. (Miało być 9, ale jeden się nie chciał zamknąć, a raczej pokrywka wystrzeliła podczas pasteryzacji, więc będzie jako testowy😉)

8 porcji schabu: Usmażone i popakowane w woreczki (ok. 125 g każda) – idealne jako szybkie białko.

10 porcji boczku: Po 100 g każda, gotowe do wrzucenia na patelnię pod poranną jajecznicę w kabinie.

Wszystko zajęło około 5 godzin.

🧠 Dlaczego to działa?

Moja strategia na dziś:Podczas walki z infekcją przy mojej wadze (100 kg), takie makro to świadomy wybór:

Kalorie (1500 – 1700 kcal): Lekki deficyt zmusza organizm do brania energii z zapasów, co przyspiesza wygaszanie stanów zapalnych.

Białko (ok. 55 – 65 g): Chronię mięśnie, ale nie obciążam układu trawiennego, gdy organizm musi walczyć z chorobą.

Tłuszcz (ok. 130 – 145 g): Mój główny napęd. Tłuszcz z rosołu, kawy i moich słoików to paliwo dla mózgu i regeneracja dla komórek.

Węglowodany NETTO (ok. 10 – 12 g): Głęboka ketoza(oczywiście po adaptacji)

Te śladowe węgle pochodzą tylko z warzyw w słoikach (cukinia, pieczarki) – witaminy bez skoków insuliny.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *