Po wczorajszym pomiarze (2,2 mmol/L) nie było mowy o odpuszczaniu. Dzisiejszy jadłospis, Keto za kółkiem , to dowód na to, że w kabinie można zjeść lepiej, zdrowiej i bardziej sycąco niż w niejednej przydrożnej knajpie.
Dziś postawiłem na zdrowe tłuszcze i zero zbędnych zapychaczy.
Posiłek 1 (Godzina 07:00) – Śniadanie Mistrzów
Dzień zacząłem konkretnie. Zdrowe tłuszcze z rana to dla mnie gwarancja spokoju i braku głodu aż do popołudnia.
3 Jajka M (klasyka gatunku)
Całe średnie awokado (najlepsze źródło potasu i tłuszczu w trasie)
Sos majonezowo-chrzanowy (dla smaku i podbicia kalorii)
Wiele osób pyta, jak robię ten sos. To proste: biorę bazę ze zdjęcia, ścieram świeży chrzan, wyciskam czosnek i mieszam z majonezem. Żadnej chemii, tylko czysta energia i smak!

Pomidor i surówka z nasionami oraz oliwą
Suma rano: ~1025 kcal
Tłuszcz: 93,1 g (!)
Posiłek 2 (Godzina 15:00) – Białkowy konkret
Drugi posiłek wjechał 8 godzin później. Bez podjadania, bez spadków energii.
Tuńczyk w oliwie
Schab domowy (własna paczuszka zawsze lepsza niż sklepowa chemia)
Surówka z nasionami i oliwą
Suma po południu: ~680 kcal
Białko: 59 g
Łączny bilans dnia
Kalorie: ~1705 kcal
Białko: 85,7 g
Tłuszcz: 140,1 g
Węglowodany netto: ~10,2 g
🧠 Moja refleksja:Zwróćcie uwagę na proporcje. Prawie 1700 kcal zjedzone w dwóch posiłkach, a ja czuję się lekki i gotowy do jazdy.
Przy 10g węglowodanów mój organizm nie ma innego wyjścia – musi spalać tkankę tłuszczową.
Domowy schab i surówki z oliwą to klucz do sukcesu, żeby nie kusiło jedzenie na stacjach.
Jak tam Wasze zapasy w trasie? Macie swoje „żelazne zestawy”, które ratują Wam makro?
Ps. Nie miałem siły wstawiać tego wczoraj, ani czasu tylko 9h pauzy, dlatego też post z 06.05 wlatuje 07.05.
Dodaj komentarz